sobota, 28 grudnia 2013

http://firstlovesandborkenhearts.blogspot.com/
pierwszy rozdział, skarby! ;*

poniedziałek, 9 grudnia 2013

http://firstlovesandborkenhearts.blogspot.com/2013/12/prolog-on-fire.html
prolog, zapraszam, dajcie znać co myślicie : )

środa, 29 sierpnia 2012

Chapter Seven.

"z trudem mówimy cześć, nie pokazując emocji."

Zayn.
Kto by pomyślał, że właśnie tak to będzie wyglądać, że my będziemy tak wyglądać czekając na szpitalnym korytarzu. Harry wręcz bijący szczęściem przytulał do siebie swoją ukochaną, która przynajmniej z mojego punktu widzenia nie podzielała jego szczęścia. I o dziwo zdaje mi się, że nie było to spowodowane stanem zdrowia Seleny, tylko wpatrzonym w błękitne kafelki Louisem, który co chwilę spoglądał na nią kątem oka.
Czuli coś do ciebie i było to na tyle mocne, że za każdym razem gdy złapała jego spojrzenie nieznacznie się uśmiechała, po czym jakby przypomniała sobie co zaszło znów odwracała się do swojego chłopaka czule go całując. Karała Tomlinsona, karała go za każdy oddech.
Nieco dalej obraz który przyprawiał mnie o mdłości. Perrie ściskająca drobną dłoń Eleanor. Blondynka wciąż nie szepnęła przyjaciółce słowa o swoim stanie, mimo, że z pewnością powinna już to zrobić. Calder zasługuje na to aby znać całą prawdę. Aby wiedzieć, że chociaż najmniejsza część jej niewiernego ukochanego przez którego każdą noc zaczyna od gorzkiego lamentu jeszcze będzie istnieć na tym świecie. Może to jej pomoże? Może dotrze do niej, że to nie ona jest winna? Sam nie wiem dlaczego tak bardzo zależy, prawdopodobnie to fakt, że dawno nie widziałem jej naprawdę szczęśliwej, mimo tego, że bardzo na to zasługuje?
- Wszystko gra? - Usłyszałem zza pleców. Odwróciłem się zauważając Nialla opierającego się barkiem o ścianę. - Wyglądasz jakoś blado. Słyszałeś, lekarz mówił, że jeszcze dziś wróci do domu. Wyjdzie z tego. Wiele osób wygrało walkę z anoreksją, ma przyjaciół, przy naszej pomocy..
- Czyjej pomocy? - Parsknął śmiechem Louis unosząc wzrok. - Nazywasz to przyjaźnią?
- Mam wskazać palcem kto ją zniszczył? - Spytała Nina odsuwając się od Harry'ego, który próbował ją przytrzymać łapiąc za czarną koszulkę.
- W sumie to nie tylko on jest winny.. - Odezwał się blondyn zza moich pleców.
- Kogo masz na myśli? - Syknęła Eleanor wstając z krzesła. Skrzyżowała dłonie na piersi oczekując odpowiedzi.
- Może ciebie? Trzeba było się we wszystko wcinać? - Odpowiedział Tomlinson podnosząc się z miejsca. - Nie wszystko jest twoją sprawą.
- Chyba ją z kimś kurwa mylisz. - Warknęła Nina stając obok Eleanor. - Myślisz, że umacniasz więzi pieprząc się z każdym kto się rusza?! - Przesunęła się stając między niby.
- Tak, najlepiej oszukiwać wszystkich na około co? - Spytał Niall wsuwając się między nich. - Nie kłam, że go kochasz..
- To się w końcu przyznaj! - Wrzasnęła Eleanor zza pleców Niny. - Nie masz pieprzonych jaj żeby powiedzieć im całą prawdę to im nic nie wypominaj, zgoda? Bo inaczej zrobię to za ciebie..
- Znów się wcinasz! - Syknął Louis odsuwając zszokowanego reakcją Eleanor, Nialla. - Przestań interesować się czyimś życiem..
- Nie mów jej co ma robić. - Powiedziałem stając obok niej. - Nie pozwalaj sobie na za wiele, dobrze?
- Znalazł się książę! - Krzyknął powstrzymując śmiech Louis. - Pomyliłeś ja z kimś, Zayn. Twoja dziewczyna siedzi pod ścianą. - Uśmiechnął się arogancko i zwrócił wzrokiem do Eleanor. - Ładnie zabierać przyjaciółce chłopaka?
- Coś o tym wiesz mam racje? - Spytał Harry wciąż nie ruszając się z miejsca. - Za każdym razem niszczysz każdego kto mi się podoba, przyjacielu.
- Przesadzasz, pierwszy zakochał się w Ninie. - Odezwała się Perrie wstając z krzesła. - Nie możesz mieć wszystkiego Styles.
- Ważne, że ty możesz, prawda, kochanie? - Skierowałem wzrok w jej stronę. Otworzyła szerzej oczy, po czym pokręciła głową z niedowierzaniem. - Swój swojego broni, co nie? - Uśmiechnąłem się nie zastanawiając się nad tym co robię.
- Tak! - Wrzasnęła odsuwając ode mnie Eleanor. - Zachowałam się jak suka idąc z nim do łóżka, ale ty teraz zachowujesz się dużo gorzej, wiesz? Nie potrafisz trzymać języka za zębami, nie dając mi nawet chwili na zastanowienie! Myślisz, że to tak łatwo podejść do najlepszej przyjaciółki i powiedzieć, że jest się w ciąży z najważniejszą osobą w jej życiu? Zdradzić jej cały sekret i stracić ją na zawsze?! To nie jest tak kolorowe jak ci się wyobraża... - Urwała chowając twarz w dłoniach, a ja poczułem jak moje serce rozrywa się na kawałki. Puściły mi hamulce. - Zadowolony? - Spytała pokazując dłonią na Eleanor, której wzrok mówił, że domyśliła się o kogo chodzi. - Gratulacje, teraz to ty odebrałeś mi wszystko co miałam.. - Powiedziała i wybiegła ze szpitala, a za nią o dziwo ruszyła Eleanor klnąc na mnie pod nosem. Rozejrzałem się w około. Wszyscy z zaczerwienionymi źrenicami stali w miejscu nie wiedząc co ze sobą zrobić. Nina ruszyła w stronę drzwi odgarniając blond włosy do tyłu. Louis równo z Harrym ruszyli za nią, jednak dziewczyna odwróciła się wystawiając w ich stronę środkowy palec. Stanęli w miejscu, zostaliśmy sami, wszystko się zawaliło.
Perrie.
Usiadłam na betonowym murku czując jak łzy zaczynają powoli palić zaczerwienione z nerwów policzki. Nie miała dowiedzieć się w taki sposób. Już wszystko poukładałam. Liczyłam, że jak się dowie to zechce chociaż utrzymywać kontakty z dzieckiem, lecz teraz, gdy wszystko potoczyło się w tak szybkim tempie jedyne co przychodzi mi do głowy to cholerny skok na główkę bardzo możliwe, że właśnie z tego niewysokiego murku. Nagle poczułam ciepłą dłoń zaciskającą się na mojej bezwładnie widzącej. Odwróciłam się zauważając Eleanor, która natychmiast objęła mnie mocno przytulając do siebie. Poczułam jak kamień spada mi z serca, jednak mózg niebezpiecznie zaczął wariować.
- Dlaczego? - Spytałam podnosząc wzrok. Dziewczyna uśmiechnęła się z bólem i musnęła ustami moje czoło. - Nie musisz tego robić..
- Jesteś dla mnie z Niną i Seleną najważniejszymi osobami na świecie, teraz gdy nie ma... - Urwała ocierając jedną z łez. - Nie pozwolę aby cokolwiek ci się stało, z resztą przez ostatnie dni zrozumiałam jak ważna jest przyjaźń, a ty jesteś moją przyjaciółką i nie wyobrażam sobie dnia bez twojej obecności. Zayn zachował się jak pieprzony dupek, jednak proszę. Zrób to dla mnie i wybacz mu to zachowanie dobrze? To skończony kretyn, ale też zależy mu na tobie, nawet jeśli to już nie jest miłość, to nie chciał cię zranić, przynajmniej nie specjalnie. - Przejechała dłonią po moim policzku. - Wszystkich nas dzisiaj poniosło, ale damy radę..
- Będziemy rodziną. - Odezwał się kolejny damski głos. Nina usiadła obok mnie i ułożyła rękę na moim brzuchu. - Zawsze możesz zamieszkać ze mną, wątpię aby mama miała..
- Zayn oddał mi mieszkanie. Nie wiem dlaczego, po prostu tak postanowił. A ty? Jak się trzymasz? - Spytałam spoglądając na nią kątem oka. Nina uśmiechnęła się niemrawo i oparła głowę na moim ramieniu. - Wiem, że to wszystko nie jest łatwe..
- Nie będę z żadnym z nich. - Powiedziała pewna siebie. - Harry chciał się zemścić na Louisie za wszystkie odebrane mu dziewczyny..
- Harry jest gejem. - Usłyszałyśmy kolejny głos. Wszystkie zszokowane podniosłyśmy wzrok zauważając stojącą w drzwiach, bladą jak ścianę Selenę trzymającą w dłoni czarną torbę którą szybko zabrała od niej Eleanor. - Żadna z was naprawdę tego nie zauważyła?
- No nie bardzo.. - Nina mruknęła pod nosem chyba z nadzieją, że nikt tego nie usłyszy. Czy to wstyd? - W takim razie za co chciał się zemścić niby?
- Chciał do tylko wkurzyć. Wiedział jak cierpi gdy Ty przytulasz się do jego najlepszego przyjaciela. To cholerne dzieciaki bawiące się uczuciami innych, nie masz się po co przejmować. Jeszcze wielu rzeczy nie wiesz o naszej paczce. To nie ostatnie sekrety jakie nas czekają..
- Myślisz, że coś jeszcze z tego będzie? - Spytałam krzyżując dłonie na piersi.
- Z twojego związku z Zaynem? Czy z naszej przyjaźni? - Powiedziała, po czym uśmiechnęła się blado. - Dobra, poniosło mnie. Tak samo jak poniosło mnie w twoim domu, Nina. Muszę wam to wszystko wytłumaczyć. - Usiadła na murku naprzeciw nas. Wzięła głębszy wdech. - To nie miało do końca tak wyglądać. Chciałam aby wszystkie tajemnice ujrzały światło dzienne.. Liczyłam, że Niallowi puszczą nerwy i w końcu z czymś wyskoczy, zrobi się zazdrosny, ale się nie udało. - Spuściła wzrok na ziemię. - Zrobiłam z siebie idiotkę, ale nie potrafiłam powiedzieć ci prawdy. Znienawidziłby mnie, a jest dla mnie najważniejszy.. To mój najlepszy przyjaciel, zrobiłabym dla niego wszystko. Posunęłam się o krok za daleko doprowadzając do jeszcze większej kłótni z Louisem. Jemu naprawdę na tobie zależy, Louis cię kocha i to wszystko to jedna wielka pieprzona intryga, która nie powinna mieć miejsca.. A tamtej nocy.. - Urwała po raz kolejny. Spojrzałam na Ninę, która wyglądała tym razem na przerażoną. Podniosła się z miejsca i zrobiła kilka kroków do przodu stając nad Seleną.
- Mów.. - Powiedziała dość cicho. Gdy dziewczyna nie zareagowała tupnęła nogą podnosząc głos. - Mów do cholery, dlaczego zniszczyłaś mi życie! - Wrzasnęła przecierając zaczerwienione policzki.
- Nina.. - Szepnęła Eleanor zaciskając dłoń na jej ramieniu. - Proszę..
- Nie! El! Ma się wytłumaczyć! W tej chwili! - Krzycząc wyrwała się z jej uścisku. - Głucha się zrobiłaś?! - Pchnęła Selenę co zauważyli wychodzący ze szpitala chłopcy. Niall szybko podbiegł widząc co się zapowiada i odciągnął blondynkę za co dostał z liścia. - Wszyscy ode mnie odejdźcie! Wszyscy we wszystkim maczacie palce! Od dziś dla was nie istnieję, rozumiecie?! Obym widziała was po raz ostatni! - Krzyczała jak w amoku, po czym ruszyła chodnikiem w drogę powrotną, a wszyscy spojrzeliśmy na siebie zdezorientowani. Więc tak: Harry nie kocha Niny bo jest gejem, Selena nie jest zazdrosna, bo nie ma o co, Louis nie przespał się z Niną, Zayn prawdopodobnie za mocno lubi Eleanor, a Niall? Niall ma tajemnice, Danielle i Liam nawet się nie pojawili, jakby im już nie zależało. Jedno jest pewne: jestem w ciąży, to jedyne co nie może się za chwilę zmienić, ale tak. Nawet ja mam tajemnice, która w tym momencie może za dużo namieszać... Za dużo emocji.

_
Obiecałam sobie, że nic tu nie napiszę. Akurat, właśnie łamię obietnice.
Muszę was przeprosić. Wszyscy mieliście swoje miłosne teorie, jednak musiałam je nieco zawalić. Musiałam wszystko zaprzepaścić, aby nie skończyć tego tak szybko jak myślałam. Myślę, że ten rozdział trochę mógł wam namieszać, dlatego to zakończenie u Perrie, tak żeby wam wszystko wytłumaczyć. Ale to nie koniec! Planuję dobić do co najmniej piętnastu rozdziałów, dlatego spodziewajcie się jeszcze kilku zmian. Z pewnością nie będzie kolorowo. Bardzo zależy mi na waszych opiniach, dlatego jeśli czytasz to, jeśli podoba ci się to, bądź nie to napisz dlaczego. Mam nadzieję, że was nie zawiodłam.

czwartek, 23 sierpnia 2012

Chapter Six.

"zatraciłem to kim jestem.."

Eleanor.
Tego już za wiele. To, że rozmawiała z Louisem na nie dotyczące jej tematy jeszcze przełknęłam, ale zachowanie wobec Niny przy prawie całej paczce jest niewybaczalne. Nikt, dosłownie nikt nie powinien się tak zachowywać. Tym bardziej jeśli nazywa się drugą osobę przyjaciółką.
- Dziękuje, że pozwoliłaś mi tu nocować. - Usłyszałam zza pleców męski głos wyrywający mnie z rozmyśleń. Odwróciłam się zauważając nieogolonego chłopaka wyciągającego się na łóżku. Zlustrowałam go wzrokiem i śmiejąc się wstałam ruszając do łazienki.
Wiedziałam, że będzie u mnie nocował, byłam pewna, że w końcu do tego dojdzie, jednak nie obstawiałam, że tak się wtedy zachowam. W końcu nie codziennie wpuszcza się przyjaciela do swojego łóżka. Nawet jeśli znacie się kilka lat. - Strasznie się rozpycham? - Krzyknął gdy zamknęłam drzwi od łazienki.
- Niestety. - Odpowiedziałam ściągając z siebie piżamę. To był największy minus. Zamiast na spokojnie wtulić się w poduszkę przez całą noc mruczał coś o miłości do Perrie. To dość dziwne, gdy obok ciebie leży całkiem inna dziewczyna. Weszłam pod prysznic oblewając się zimną wodą. To będzie długi dzień, nie mam zamiaru niczego ominąć.
- Chcesz kawy? - Usłyszałam jego nieco zagłuszony głos. Zakręciłam kran i otulając się ręcznikiem wyszłam z łazienki ruszając do kuchni. Oparłam się barkiem o ścianę wpatrując się w jego plecy. Nie był dużo wyższy ode mnie, jednak idealnie zbudowany, jeśli miałabym brać go pod uwagę. "Cholera, El, on ma dziewczynę." Uderzyłam się w czoło a do moich uszu dotarł męski śmiech. - Jesteś masochistką? Może powinnaś mnie o tym powiadomić? No wiesz, jeśli mamy mieszkać razem.. - Urwał odkładając kubek na blat i wsuwając dłonie do kieszeni jakby zaczął się denerwować. O tak, z pewnością się denerwował, to takie urocze. - Oczywiście jeśli moje chrapanie nie zmieniło twojej decyzji. To twoje mieszkanie, możesz mnie wy..
- Ej.. - Przerwałam podchodząc do blatu. Ujęłam kubek do jednej ręki drugą wciąż trzymając ręcznik. - Gadasz jak baba, cholera. Jeśli powiedziałam, że jesteś moim współlokatorem to znaczy, że nim jesteś tak? - Zaśmiałam się upijając łyka. Odłożyłam kubek i odwróciłam się do niego plecami. - Poza tym czyż to nie będzie pięknie wyglądać? Jak już wybijecie się w rynku muzycznym to spokojnie będę mogła opowiadać, że mieszkałam z gwiazdą! Też mam w tym korzyść. - Powiedziałam i zamknęłam drzwi od sypialni zrzucając z siebie ręcznik. Uśmiechnęłam się do siebie słysząc jego śmiech i skierowałam kroki w stronę szafy.
- Wiesz.. - Zaczął chłopak wchodząc do sypialni. Otworzyłam szerzej oczy, po czym z piskiem rzuciłam się na łóżko próbując zakryć nagie ciało. Gdy otuliłam się kołdrą podniosłam na niego wzrok. - Przepraszam? - Szepnął niepewnie zakrywając twarz dłonią.
- Zrobiłeś to specjalnie! - Krzyknęłam. - Jak myślisz co mogłam tu robić zamykając za sobą drzwi? To, że koło mnie śpisz, że uprawnia cię do oglądania mnie nago, kolego. - Pokazałam dłonią drzwi, a speszony chłopak szybko wymknął się pozwalając abym znów wróciła do ubierania się. [...]
- Wychodzę. - Powiedziałam i nie czekając na odpowiedź chłopaka zamknęłam za sobą drzwi od mieszkania. Selena rzadko ma czas, a właśnie o tej porze powinna być przed zajęciami, więc jak mi się zdaje nie jest na tyle zmęczona aby mnie nie wysłuchać.
Narzuciłam na głowę futrzany kaptur i wsuwając dłonie w kieszenie bezrękawnika ruszyłam zimną uliczką. Mimo tego, że jest już południe, Londyńskie słońce jeszcze nie raczyło się pokazać, na szczęście nie mieszkała aż tak daleko więc już po kwadransie stałam pod jej drzwiami.
- Sel! - Krzyknęłam gdy nikt nie otwierał. Zdenerwowana wyciągnęłam telefon wybierając jej numer. Dzwonek było słychać aż tu, jednak nikt nie raczył odebrać. - Sel! - Zawołałam po raz kolejny już nieco zaniepokojona. Przez głowę przeszło mi kilka myśli, które samą treścią mało nie doprowadziły mnie do łez. Delikatnie złapałam za klamkę zauważając, że drzwi są otwarte. Głębszy wdech i otworzyłam je szerzej zauważając leżącą w kałuży pomarańczowego soku dziewczynę. - Cholera.. - Syknęłam wyciągając telefon i dzwoniąc pogotowie, po czym usiadłam obok niej. - Będzie dobrze.. - Szepnęłam odgarniając jej kruczoczarne włosy z twarzy. - Już jadą..
Louis.
Ścisnąłem kubek wpatrując się w idiotyczne ramki stojące na jednej z półek. Tyle bolesnych wspomnień, których i tak nie potrafiłbym oddać.
- Dlaczego? - Spytałem przecierając zaczerwienione policzki. Tęskniłem za nimi, jak za nikim innym.
Spokojnie złapałem za ramkę z naszym wspólnym zdjęciem. Każdy miał podobne, każdy czuł się przywiązany, mimo popełnionych błędów każdy był. To wystarczało. Bez kłótni, bez zamieszek, wszystko pięknie. Młodzi z planami. Dlaczego wszystko musiałem spieprzyć?
- Gdzie teraz jesteście? - Wrzasnąłem do siebie i rzuciłem pamiątką w drzwi wpatrując się w porozrzucane kawałki szkła. Usiadłem na ziemi upijając kolejny łyk kawy. Nie mogę wpaść w alkoholizm, nie teraz, mimo tego, że butelka szkockiej stojąca za szybą cholernie wlepia we mnie swoje natrętne spojrzenie nie dam jej wygrać. Nie jestem tak słaby.. Chyba.
Wyciągnąłem z tylnej kieszeni telefon wpatrując się w wyświetlacz. To jedyny powód dla którego nigdy nie pozwalałem im dzwonić od siebie. Nie potrafiłem zmienić tapety. Już od roku widniała na niej ta sama, uśmiechnięta dziewczyna ukazująca urocze dołeczki. Dołeczki, które teraz prześladowały mnie na każdym cholernym kroku. Wszystko jest cholernie, cholerne.
- Mogłaś wybrać każdego. Każdego! Na tym świecie jest tylu wartych ciebie kolesi, musiałaś zdecydować akurat tak? Dlaczego mój najlepszy przyjaciel? To wszystko zniszczy. Jak mam na niego patrzeć wiedząc, że ma coś o czym od zawsze marzę? Jak mam z nim rozmawiać zdając sobie sprawę, że co ranek trzyma cię w swoich ramionach zamiast mnie? Dobrze nienawidzisz mnie jednak to już cios poniżej pasa..
- Nie wszystko kręci się wokół ciebie. - Warknął chłopak przerywając mój monolog. Podniosłem wzrok zauważając blondyna krzyżującego dłonie na piersi z morderczym wzrokiem skierowanym w moją stronę. - Musimy poważnie porozmawiać.
- Jeśli i ty chcesz się ode mnie..
- Louis, do cholery. Powiedziałem ci, że nie jesteś pępkiem świata? Dobrze wiem, że nie jesteś wszystkiemu winien. Nie pytaj, dobrze wiesz, że Selena nie jest zdolna do trzymania języka za zębami nawet jeśli chodzi o jej własne bezpieczeństwo. Nie ważne, rozumiem, że popełniłeś błąd i możemy go naprawić. Przynajmniej tak mi się wydaje. Rozmawiałem z El i postara się przemówić Ninie do rozsądku, jeśli się jednak nie uda sam będziesz musiał to zrobić.
- Niby jak? Niall, ona go kocha. Dobrze wiesz jaka jest nie kłamałaby tylko dlatego aby on nie cierpiał. Z resztą jakie to ma znaczenie dla ciebie? - Spytałem dopijając kawę.
- Jakbyś nie zauważył wszyscy mają mnie gdzieś. Harry zawsze był obok, wiesz najpierw Liam jednak gdy znalazł sobie dziewczynę całkowicie zapomniał o kimś takim jak Horan, dlatego tak przybliżyłem się do lokatego. Jest równie dziecinny co ja..
- Chyba się nie zakochałeś? Znaczy wiesz, jeśli tak to spoko, ale..
- Dasz mi dokończyć? Nie, nie zakochałem się w nim. O dziwo nie jestem gejem, a to, że nigdy się nie spałem z żadną dziewczyną..
- Nigdy? - Przerwałem po raz kolejny.
- LOU! - Warknął. - Wybacz, że nie mam skłonności do puszczania się, ale naprawdę nie o to w tym wszystkim chodzi jakbyś nie zauważył. Musimy coś zdziałać, on nie jest dla niej odpowiedni, a ona musi się o tym domyślić. Pomożemy jej w tym.. - Nagle mój telefon zaczął dzwonić. Na wyświetlaczu pojawiła się kolejna uśmiechnięta dziewczyna tym razem podpisana "El." Spojrzałem na Nialla, po czym nacisnąłem zieloną słuchawkę.
- Możesz przyjechać do szpitala? - Spytał nieco łamiący się, dziewczęcy głos.
- Coś ci się stało?
- Nie mi, Selena.. Przyjedźcie, nie wiem co się dzieję, nie mogę dodzwonić się do nikogo innego. Jakbyś mógł.. Nie chcę być tu sama. Potrzebuję was, chyba od tego są przyjaciele.
- Zaraz będziemy. - Zapewniłem i rozłączyłem się. Niall właśnie podnosił się z miejsca co świadczyło o tym, że wszystko słyszał. - Ja pojadę po Zayn'a, może uda mi się znaleźć Perrie, Dan jest u rodziców wraz z Liamem nie ma co ich szukać, więc zabierzesz Harry'ego i Ninę, dobrze? - Poprosiłem szukając w tym czasie kluczyków. Blondyn mruknął coś, chyba się zgadzając i wyszedł zamykając za sobą drzwi. Kolejny problem?